Reportaż ślubny
Ślub w Siennicy Różanej – Patrycja i Konrad | Hotel & Resort Marina
Ślub w Siennicy Różanej Patrycji i Konrada był pełen rodzinnej atmosfery, prawdziwych emocji, urodzinowych niespodzianek, ciężkiego dymu i samochodowych koni mechanicznych.
Ślub w Siennicy Różanej Patrycji i Konrada był dla mnie trochę jak spotkanie ze starymi znajomymi. Około dwóch lat wcześniej filmowaliśmy ślub siostry Patrycji, więc kiedy ponownie stanąłem z kamerą wśród tej samej rodziny, miałem wrażenie, że po prostu wróciłem do swoich.
Tym razem w centrum tej historii byli właśnie Patrycja i Konrad. Bardzo lubię takie powroty, ponieważ nie trzeba przełamywać lodów ani zastanawiać się, czy dobrze się dogadamy. Od pierwszych minut czujesz, że jesteś częścią tego dnia, a nie tylko „panem od kamery”.
Ekipa, z którą chce się pracować
Za klimat tego dnia odpowiadała ekipa, z którą po prostu chce się współpracować:
- Oprawa muzyczna i prowadzenie wesela: Dj Wodzirej Emilio
- Zdjęcia: Damian Dworuga Fotografia
- Zdjęcia: Patrycja Kwitek Fotografia
- Film: Justyna i Paweł z FOTOIFILM.PL
Z Damianem rozumiemy się na planie bez słów. Wystarczy jedno spojrzenie i każdy wie, gdzie się ustawić, żeby nie wchodzić sobie w kadr.
Równie dobrze pracuje mi się z Patrycją Kwitek . Znamy się dobrze, dlatego podczas pracy od razu pojawia się swoboda i zaufanie. Co więcej, z czystym sumieniem mogę polecić tę dwójkę fotografów.
Wszystkie zdjęcia użyte w tym wpisie są autorstwa Damian Dworuga Fotografia .
Są profesjonalni, konkretni i skuteczni, a przy tym bardzo normalni i bez niepotrzebnego zadęcia. Podczas ślubu ma to ogromne znaczenie, ponieważ dobra atmosfera pozwala wszystkim skupić się na tym, co najważniejsze.
Ślub w Siennicy Różanej i wesele nad zalewem
Ceremonia ślubna odbyła się w Siennicy Różanej, a przyjęcie weselne w Hotel & Resort Marina. To miejsce z własnym klimatem, które daje sporo możliwości zarówno podczas wesela, jak i przy realizacji plenerowych ujęć.
W pewnym momencie zabraliśmy Patrycję, Konrada i część gości nad zalew. Było trochę spacerów, sporo śmiechu i zero niepotrzebnej spiny. Taki plener lubię najbardziej — zamiast ustawiać wszystkich co do centymetra, pozwalamy ludziom być sobą.
Dzięki temu powstały ujęcia pełne dobrej energii i naturalnych emocji. Bez wymuszonych uśmiechów i sztucznego pozowania. Po prostu Para Młoda, ich goście i piękne otoczenie.